środa, 17 stycznia 2018

Pazurki #4, Klasyka - french


Witajcie !

Dziś kolejny paznokciowy post na moim blogu :). Po świąteczno- sylwestrowych szaleństwach , gdzie na moich pazurkach sporo się działo, postanowiłam ,że czas na coś spokojniejszego. Wybór jak widać padł na klasyczny french . Piękny , klasyczny manicure na którego szał ogromny był kilka lat temu, jednak nadal dużo Pań wykonuje go sobie obecnie. Często kojarzy się z paznokciami ślubnymi, jednak na co dzień również spisuje się świetnie, gdyż jest delikatny , elegancki oraz pasujący do niemalże wszystkiego ;).

Do jego wykonania użyłam lakierów marki neonail ( white coral oraz natural beauty) oraz pędzelka do zdobień Semilac Nail Art Brush 000-1.







Co myślicie ? Nosicie jeszcze french czy został już dawno zapomniany ? ;)

piątek, 12 stycznia 2018

Nowości Kosmetyczne - STYCZEŃ 2018

Witajcie! 

Dziś kolejny post z serii nowości kosmetycznych. Moich nowości oczywiście ;D, bo wiem ,że niektóre produkty są już sporo czasu na rynku. 
Nie ma ich dużo, bo aż 3 ;). Post więc będzie krótki , zwięzły i na temat.
Zaczynamy !

NUMER 1:
Pierwszym z moich dzisiejszych produktów są to chusteczki oczyszczające do twarzy/skóry. Zawierają one czarny węgiel, o którym ostatnio jest dość głośno.Chusteczki mają oczyszczać skórę z zanieczyszczeń, niwelować sebum oraz ją odświeżać. 

Dodam , że za opakowanie 25 sztuk zapłaciłam ok. 9zł.

Cena więc dość niska, ciekawa jestem działania:)







NUMER 2:
Na drugi ogień idzie kremowy olejek do demakijażu DERMIS 01 NUTRI CLEANSING . Olejek wpadł mi w oko podczas ostatnich zakupów i trafił do koszyka. Osobiście nie używałam nigdy do demakijażu olejku, zawsze wybieram płyny micelarne. 

Dodam, że cena tutaj również jest kusząca , gdyż za 200ml olejku zapłacimy ok. 20zł :)



NUMER 3:
I ostatni już na dzisiaj produkt jest to maseczka EVELINE -ULTRA NAPRAWCZA MASECZKA NA DOBRANOC. Jeśli mnie śledzicie, to wiecie dobrze ,że u mnie ostatnio królują maseczki w płachcie. Moim zdaniem są bardzo praktyczne i nie trzeba się bawić w zmywanie itd. Tym razem wzięłam maseczkę kremową (przyznam ,że dawno takich nie używałam ), ale też nieco inną. Jest to bowiem maseczka całonocna. Nakładamy ją wieczorem i tak -idziemy w niej spać i całość ma się wchłonąć;). Zaciekawił mnie ten produkt , więc stwierdziłam, że muszę wypróbować! ;D

I tu cena jest najniższa , bo za tą maseczkę zapłacimy ok. 2-3zł :)




Jak Wam się podobają ? Testowałyście coś ?
Buziaczki:*

środa, 10 stycznia 2018

Maskara na NIE. 1 x bubbel!

Witajcie !
Dziś , jak w temacie opowiem Wam o moim zawodzie kosmetycznym. Jest to tusz do rzęs , w którym pokładałam duże nadzieje. Niestety okazał się totalnym niewypałem ;/ . Nie jest to fajna sytuacja, jednak myślę każdą z nas to czasem spotyka i warto się tym dzielić. Jeśli jesteście ciekawi,  to zapraszam ! :)



A mowa jest o: MASCARA MAX FACTOR CLUMP DEFY EXTENSIONS (BLACK). 

OBIETNICE PRODUCENTA:

Clump Defy Extensions Max Factor pozwala zwiększyć objętość rzęs do 200%, wydłuża je i nie tworzy grudek, pozostawiając rzęsy rozdzielone. Ten efekt zapewnia połączenie pogrubiającej formuły zawierającej wydłużające włókienka z technologią szczoteczki. Wszystko to, dzięki budowie szczoteczki Anti Clumps. Jej równomiernie i gęsto rozłożone włoski zatrzymują grudki, jeszcze zanim powstaną. Dzięki temu każde pociągnięcie jest perfekcyjne, a rzęsy pokryte i wyraziste. Z nową maskarą Max Factor Clump Defy Extensions grudki należą do przeszłości – rzęsy są pięknie rozdzielone, a ich objętość i długość są nie do przeoczenia.

MOJA OPINIA:


Z tuszem jak już wspomniałam pokładałam duże nadzieje. Ma silikonową , wywiniętą szczoteczkę , które osobiście bardzo lubię. Do tego tusz miał dwukrotnie zwiększać objętość, wydłużać i pogrubiać rzęsy, więc pomyślałam ,że to coś idealnego na moje "biedne" rzęsy. 

Zacznę od samego początku...
Tusz zaraz po otwarciu był bardzo suchy, jakby miał już z 2 miesiące. Produktu nabiera się mało ,szczoteczka nie jest "oblepiona" tuszem jak to czasem bywa, co jest na plus, lecz przy tej mascarze tuszowanie rzęs było ciężkie. Dwie warstwy to było minimum. żeby cokolwiek było widać. Dodatkowo nie zauważyłam żeby tusz wydłużał czy pogrubiał rzęsy.. Widać było że mam pomalowane, ale nic ponad to.. 
Tusz też skleja rzęsy! Po jego aplikacji musiałam dodatkowo rozczesywać rzęsy by je rozdzielić. Dla mnie to strasznie dużo zabawy. Na pewno do niego nie wrócę.
Dodam ,że tusz nie należy do najtańszych bo stacjonarnie kosztuje ok. 60zł. Mi udało się go kupić na promocji ,jednak i tak nie jestem zadowolona.



Być może ja trafiłam na jakiś felerny egzemplarz.. Dajcie znać czy miałyście z nim styczność i jak się u Was sprawował? :) 

środa, 3 stycznia 2018

Ulubieńcy Roku 2017


Witajcie Kochani! 

Rok 2017 dobiegł już końca, a to idealny moment na podsumowanie. Dzisiejszy wpis będzie dość długi, więc nie będę przedłużać;). Przedstawiam Wam ulubione kosmetyki minionego roku, zarówno pielęgnacyjne jak i kolorowe.
Zapraszam!

Bielenda ,nawilżający krem różany - krem już pojawiał się u mnie na blogu. Bardzo go lubię , może to potwierdzić fakt ,że sięgam już w nim denka. Krem jest bardzo leciutki , wydajny oraz szybko się wchłania. Powiedziała bym nawet ,że jest to taki 'kremo-żel". Przez swoją konsystencję idealnie sprawdza się pod makijaż i tak też go stosuję.

Pharmaceris, krem z 10% kwasem migdałowym- z racji ,iż moja skóra często sprawia mi niespodzianki z postaci wyprysków, szczególnie na ramionach, sięgam po ten preparat z kwasem migdałowym. Stosujemy go na noc, działa jak peeling enzymatyczny. Rano skóra jest oczyszczona i wygładzona. Ja stosuje go jedynie w okresie jesienno-zimowym i jedynie na noc! 
Ziaja ,oczyszczanie liście manuka, pasta do głębokiego oczyszczania twarzy- to kosmetyk, bez którego nie wyobrażam sobie teraz życia ;) , jest genialny! Swego czasu lubiłam żel do twarzy z peelingiem z tej samej serii, jednak gdy odkryłam to...
Jest to moim zdaniem dość mocny, zbity peeling, konsystencje rzeczywiście ma pasty. Rewelacyjnie oczyszcza i złuszcza twarz, zmniejsza ilość zmian i zaskórników na skórze. Dla mnie po prostu produkt MUST HAVE ! Do tego kosztuje mniej niż 10zł i łatwo go można dostać. 
Evree, różany tonik do twarzy- również uwielbiam ten produkt. Genialna forma toniku w sprayu , dzięki czemu nie musimy dodatkowo pocierać twarzy wacikiem. Tonik uspokaja i wycisza moją twarz. Stosuję go zawsze po oczyszczeniu twarzy.

Korund Szlachetny, mikrodermabrazja- również moje odkrycie w tym roku, z którym bardzo się polubiłam , jednak jest o tym produkcie osobny wpis;) --> klik
Benzacne, lek na trądzik- stosuję tą maść już długi czas, punktowo, na niedoskonałości, gdy coś mi wyskoczy. Najczęściej na noc. Nakładam punktowo , rano zmywam nadmiar. Preparat wysusza wszystkie niedoskonałości. Do kupienia w aptekach.
Pomadki do ust Neutrogena , Nivea oraz masełko do ust- produkty codziennego użytku. Nie wyobrażam sobie beż nich życia ,szczególnie ,gdy na zewnątrz jest zimno. Jednak stosuję je cały rok , również jako bazy pod matowe pomadki, które lubią mocno wysuszać usta:). 
Joanna, szampon nadający platynowy odcień- z racji ,iż moje włosy są rozjaśnione, raz na jakiś czas stosuję ten niebieski szampon. Nakładam go na włosy razem z odżywką i trzymam 5-10min. Szampon eliminuje żółty odcień na włosach , delikatnie rozjaśniając je.
Avon, little black dress- od kiedy pamiętam ,bardzo lubię perfumy z avonu. Również często je zmieniam ,jednak w tym roku królowała u mnie głównie ta. Fajną opcją jest także roletka- idealna do torebki, żeby nie brać całego flakonika:).
Ingrid, baza pod makijaż- bardzo fajna, strasznie wydajna. Super wygładza skórę za sprawą tego, że jest trochę silikonowa. Super trzyma podkład. Do tego jest też tania- czego chcieć więcej ;)
Gąbeczka do podkładu i skośny pędzelek - gąbeczka bez wątpienia odkrycie tego roku! Nie wiem, jak wcześniej nakładałam podkład palcami.. ;p , odkąd ją kupiłam , nie rozstajemy się :) , jest genialna! Również jak skośny pędzelek firmy La Femme, idealny do podkreślania brwi.
Revlon Colorstay, Bourjois healthy mix- dwa ukochane podkłady. To są moje drugie lub trzecie buteleczki. Revlon- super krycie , trwałość. Zawsze gdy chcę by moja skóra wyglądała nieskazitelnie sięgam po niego. Natomiast drugi Bourjois - idealny na co dzień. Znacznie lżejszy i o dużo mniejszym kryciu.
Korektory: Catrice ,cammuflage oraz Astor Perfect Stay 24H- kultowy już chyba korektor z catrice-idealny na większe zmiany skórne, natomiast astor - super pod oczy, idealnie rozjaśnia, krycie ma średnie , lecz cały dzień utrzymuje się bez zarzutu. 
W7 bronzer sypki Honolulu- produkt jest mega wydajny ! Wystarczy na prawdę niewielka ilość by wykonturować sobie całą twarz. Piękny kolorek, super trwałość. Wiem też, iż jest w formie prasowanej i również jest fajny.
Lovely, gold highlighter- cudowny ,złoty rozświetlacz. Moje opakowanie jest tragiczne , wiem ;D ! Niestety jedyny minus produktu to opakowanie , taki typowy , słabej jakości plastik. Lecz mimo tego produkt sam w sobie jest genialny! Jeden z zamienników kultowego Mary-Lou Manizer. 
Eveline , eyeliner- dużo eyelinerów już testowałam ,jednak w tym roku najczęsciej i najchętniej sięgałam po ten. Wygodna aplikacja, piękna głęboka czerń, dobra trwałość no i cena..- nie mogło więc go tu zabraknąć.
Make Up Revolution, I heart Wonder- paletka ,którą cały rok używałam , co widać na zdjęciu ;D Niestety opakowanie również nie przetrwało upadku jednak cienie zostają i są super! :). Swoją drogą opakowanie jest bardzo ładne , takie futerkowe z serduszkiem. Tu macie link :) --> klik, polecam , fajna jakość za przystępną cenę. 
Loreal, Volume million lashes- lubię tusze z loreala bardzo. W tym roku najczęściej ten u mnie królował. Sprawdza się super, ładnie wydłuża rzęsy , nie skleja się i nie osypuje. 
Pomadki matowe Golden Rose oraz Bourjois Rouge Edition Velvet- kocham pomadki matowe . Od jakiegoś czasu tylko takie u mnie goszczą. Mam ich sporo. Jednak uwielbiam każde i mogła bym mieć ich więcej i więcej. 


Troszkę tych produktów było, jednak uznałam ,że są warte uwagi. Dziękuję ,że dotrwaliście do końca:) 

A jakie są Wasze odkrycia roku 2017? ;) , a może coś z moich propozycji przypadło Wam do gustu ? 

piątek, 29 grudnia 2017

Nowości Kosmetyczne

Witajcie ! 
I już po świętach... 
Przez to też chwilę mnie tu nie było ale jak myślę i większości z Was. Jest to jednak czas rodzinny, świąteczny, gdzie nie zawsze ma się ochotę a przede wszystkim czas na pisanie postów. Dziś jednak już znalazłam chwilkę i przychodzę do Was z moimi nowościami kosmetycznymi ,które ostatnio wpadły w moje dłonie:)
Jeśli jesteście ciekawi , to zapraszam ! :)

Nie ma tego dużo ,bo zaledwie trzy produkty. Jednak dla mnie są to nowości , których jeszcze u siebie nie miałam , a słyszałam bardzo dobre opinie na ich temat :). Założę się, że wiele z Was pewnie już coś z tych rzeczy posiada. A o czym dokładnie mowa? 



Pierwszy produkt to puder sypki do twarzy MAYBELLINE MASTER FIX. O ile się nie mylę ,jest to jeden z nowszych pudrów tej marki. Przyznam się ,że pudrów z maybelline jak do tej pory nie używałam wcale. Ten jest pudrem sypkim, transparentnym. Ma matowić i wygładzać skórę jednocześnie. Boję się, żeby tylko nie bielił skóry, jak to robią niektóre "niby" transparentne pudry. Będę go testować w najbliższym czasie:)



Następnym produktem , jest też produkt marki maybelline, a dokładniej tusz do rzęs MAYBELLINE LASH SENSATIONAL. Co do tuszy -bardzo lubię z jeden z maybelline, sprawdza się u mnie super. Jednak teraz stwierdziłam ,że może zaryzykuje i wezmę inny- ten właśnie:). Czy warto? -to się okaże ;D. Tusz ma dawać efekt "wachlarza" rzęs. Maksymalna objętość bez sklejania- brzmi bardzo zachęcająco :) !



Trzeci i już ostatni produkt- a właściwie chyba rzecz ;D , nie wiem czy do końca kosmetyczna ale pomyślałam ,że wtrące ją tu jako uzupełnienie:). A są to sztuczne rzęsy ARDELL WISPIES.





Co sądzicie ? Macie coś z tych rzeczy ? Pozdrawiam ! :)






środa, 20 grudnia 2017

IDEALNY PODKŁAD NA ZIMĘ

Hej ,hej ! :)
Na zewnątrz już coraz zimniej. Temperatura spada coraz to bardziej poniżej zera. Nie ma się co dziwić , w końcu mamy już zimę ;D. Nie wiem jak Wy, ale ja o tej porze roku zmieniam nieco pielęgnację , na bardziej "bogatszą" , jak również i podkład, o którym chcę Wam dziś powiedzieć :). A mowa tu o moim ulubieńcu już od dawien dawna ..czyli podkładzie Bourjois Healthy Mix.


Stosuję go razem z pudrem z tej samej serii, co myślę widać na zdjęciu :)




OPIS PRODUKTU:
Bourjois Healthy Mix Podkład Rozświetlający 

Owocowy podkład rozświetlający cerę od firmy Bourjois. Lekka formuła z łatwością radzi sobie z niedoskonałosciami cery jednocześnie nie obciążając jej. Rozświetla twarz, bez zbędnych drobinek, nadaje efekt zdrowej cery. Zaraz po zastosowaniu skóra jest miękka, gładka i widocznie ożywiona. Podkład nadaje się do każdego typu skóry. Subtelny, nie drażniący owocowy zapach dodatkowo wpływa na cerę:

- Morela - dodaje blasku

- Melon - działanie nawilżające

- Jabłko - antyutleniacz

- Imbir - działanie odświeżające


Pojemność: 30ml


MOJA OPINIA:
Podkład jest moim ulubieńcem już od bardzo dawna. Stosuję go często, nie tylko zimą! Jednak zimą sięgam po niego znacznie częściej niż w pozostałe miesiące. Jednak przechodząc do rzeczy.
Nie jest to bardzo kryjący podkład , jego krycie uznała bym za średnie. Jednak uwielbiam go za to ,jak pięknie na skórze wygląda. Daje efekt zdrowej skóry i zdrowego blasku.  Skóra po jego nałożeniu jest świetlista i promienna. Koloryt w pełni ujednolicony. Do tego bardzo ładnie wygląda przez wiele godz i nawilża. Zawiera bowiem wiele roślinnych ekstraktów , które dodatkowo nawilżają i odżywiają skórę, co dla mnie jest jak najbardziej na plus, szczególnie zimą, kiedy mam tendencję do wysuszenia skóry i tzw. "suchych skórek".
Na mojej skórze prezentuje się następująco:


PRZED


PO

Do tego również podkład jest łatwo dostępny oraz tani. Cena to ok. 30zł/ 30ml. Ja kupuję go w hurtowni lub zamawiam przez internet , gdyż stacjonarnie np w rossmanie kosztuje znacznie więcej. 

Ja mam w kolorze 52 Vanilla, jest fajny, wpada w żółte tony ,co dla mnie jak najbardziej na plus. Niestety wybór kolorów nie jest zbyt duży . Do wyboru mamy jego 5 odcieni:

Dodatkowo nowa, zmieniona formuła zawiera wit.C, E oraz B5.




A jak Wasze podkłady na zimę ? Macie jakieś ulubione? Z chęcią poznam Wasze opinie:)

środa, 13 grudnia 2017

Świąteczne pazurki - cz.1


Witajcie !
Dziś przychodzę do Was z moimi ostatnimi pazurkami :) Nie czuję jeszcze za bardzo tych świąt ,jakoś tak z roku na rok coraz mniej. Cyba się już starzeję ;D , ale chcąc nie chcąc zostało nam już do nich zaledwie 11dni. Stwierdziłam ,że to najwyższy czas na zrobienie sobie świątecznych paznokci. 
Niestety nad czym boleje bardzo to to, iż są strasznie krótkie ;( , zawsze miałam mega długie paznokcie , jednak teraz postanowiłam na chwilę odpocząć od żelu i robić samą hybrydę. I taki oto efekt udało mi się uzyskać :


No bo jak święta to musi być renifer! Mi wyszedł taki troszkę "groźny" :D , jednak robiłam te paznokcie późno w nocy i już nie chciało mi się robić poprawek. Też fakt, iż na tak krótkich paznokciach trudno coś "wyskrobać" :)

Na palcu wskazującym stwierdziłam dodać delikatny zimowy akcent w postaci płatka śniegu 


Na palcu serdecznym u lewej dłoni wylądowała złota bombka :). Jest to bombka wypukła ,czego niestety nie udało mi się uchwycić na zdjęciu, więc musicie mi wierzyć na słowo ;D

Natomiast na kciuku postanowiłam zrobić kratkę. Inspiracją było zdjęcie znalezione przez przypadek w sieci :)

A tak prezentuje się całość :) 


Dajcie znać co myślicie ;). Myślę, że to nie ostatnie moje świąteczne ,więc zachęcam do śledzenia mojego bloga na bierząco. 

poniedziałek, 11 grudnia 2017

TEST - bąbelkowa maska oczyszczająca !

Witajcie!
Dziś przychodzę do Was z recenzją bardzo fajnej, ciekawej i nieco "innej" maseczki oczyszczającej do twarzy:). Jeśli jesteście ciekawi to zapraszam . A mowa tu o:

Purederm, Deep Purifying Black O2 Bubble Mask (Bąbelkująca czarna maska z węglem drzewnym)

Opis producenta:

maska detoksykująca dzięki pęcherzykom powietrza głęboko wnika w pory i eliminuje zanieczyszczenia, pozostawiając skórę nawilżoną i dotlenioną. W kontakcie z powietrzem jej żelowa konsystencja zmienia się w piankę detoksykujacą. Maska z węglem drzewnym reguluje wydzielanie sebum, pomaga tłustej skórze utrzymać ją w czystości. Bogata w ekstrakty z papai i cukru trzcinowego chroni cerę przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych , pozostawiając twarz rozjaśnioną.

Cena: 15zł (drogeria Hebe)



Jest to rodzaj maseczki w płachcie. Nakładamy ją na oczyszczoną skórę twarzy, pozostawiając na ok.15 min, po czym zdejmujemy.

Moja Opinia:
Jest to rodzaj maseczki ,którą bardzo lubię. Jestem ogromną zwolenniczką maseczek w płachcie , gdyż są mega wygodne w użyciu:). Ostatnio moja skóra lubi mi czas od czasu zaserwować niespodzianki w postaci punktowych niedoskonałości, więc zdecydowałam się na maseczkę oczyszczającą. Jednak nie taką całkiem zwykłą..;), dlaczego?
A to za sprawą maseczki oczyszczającej, która nałożona na twarz ma "bąbelkować " wytwarzając tym samym pianę, która rzekomo ma jeszcze bardziej pomóc w oczyszczeniu naszej skóry. Wpadłam na nią przeglądając internet i od razu wiedziałam że chce ją mieć i przetestować! :D I tak też się stało. Ale już przechodząc do rzeczy:
Maseczka jak już wspomniałam jest w płachcie , koloru czarnego. Po otworzeniu opakowania maska jest bardzo mokra i śliska oraz muszę przyznać, że już w trakcie nakładania zaczęła delikatnie się pienić:)
Maseczkę nałożyłam na twarz i odczekałam jak zaleca producent 15min. Po tym czasie maseczka wyglądała tak:

Piana , piana i jeszcze raz piana! ;D
Maseczka rzeczywiście bardzo szybko tworzy obiecywaną pianę . Jest to wyczuwalne na skórze , podobne uczucie jakby chodziły nam po niej mrówki :D. Jednak mimo wszystko nie przeszkadza to ,a jest to nawet przyjemne. Maseczka nawet po tych 15minutach "siedzenia na mojej twarzy nadal musowała . Na samym początku było wszystko w porządku, jednak pod koniec piany wytworzyło się bardzo dużo i zaczęła spadać na usta i oczy, więc trzeba było to kontrolować. Maseczka ma też delikatny , powiedziała bym ,że troszkę cytrusowy zapach. Jednak nie był on na tyle intensywny by mi jakoś przeszkadzał:). 
Po jej ściągnięciu skórę delikatnie przemyłam wodą, by całkowicie pozbyć się resztek powstałej piany. Co mogę powiedzieć i mnie bardzo zaskoczyło skóra była niesamowicie wygładzona , a co za tym idzie ,również i oczyszczona. W dotyku była bardzo mięciutka i miła. Nie czułam po niej żadnego napięcia skóry czy nadmiernego wysuszenia. Myślę że to bardzo fajna maseczka. Nie robi efektu "wow" , ale nie robi też nic złego. Podobne działanie ma do innych masek oczyszczających , które już stosowałam. Jednak jest z nią fajna zabawa i zawsze to coś innego.

PODSUMOWUJĄC:
  • skóra wygładzona i oczyszczona
  • brak uczucia napięcia skóry
  • fajny "gadżet" i zabawa podczas noszenia maski, gdy płachta zamienia się w pianę
  • delikatne uczucie mrowienia podczas noszenia
  • delikatny, cytrusowy zapach
Minus:
  • po pewnym czasie piany było na tyle dużo ,że zaczęła wchodzić" na usta i oczy, więc trzeba było cały czas to kontrolować i najlepiej...siedzieć spokojnie :)

Macie ochotę wypróbować? A może już testowałyście ? :) Ciekawa jestem jak to u Was wyglądało :)